Julka przyszła na świat 1.01.2005 r. prawie całkiem zdrowa, z niewielką wadą wrodzoną - rozszczepem podniebienia miękkiego. Pomimo związanych z tym utrudnień (nie umiała ssać, często podniebienie "zapadało się" i dusiła się, przy jedzeniu zazwyczaj krztusiła się), mała rozwijała się prawidłowo pod każdym względem. Od początku była pacjentką lekarza specjalisty od rozszczepów w Poradni Ortodontycznej (przy ŚAM) w Zabrzu. Tam zostałam poinformowana o konieczności przeprowadzenia zabiegu zszycia podniebienia, zasugerowano mi też, żeby poczekać aż Julka skończy półtora roku (wtedy zmniejszy się ryzyko związane z narkozą).
W lipcu 2006 r. mała została zoperowana w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach. Od tej pory wszystkie kłopoty zdrowotne miały się skończyć...
Niestety. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby tak małe dziecko tak poważnie przeżyło pobyt w szpitalu. Nie wiem, co na to statystyki, wiem tylko, że Julka już nie była taka, jak przed operacją. Znacznie cofnęła się w rozwoju, zapomniała tych paru rzeczy, których już zdążyła się nauczyć, otępiała, straciła zainteresowanie odkrywaniem nowych rzeczy, pojawiło się mnóstwo dziwnych zachowań...
W listopadzie 2006 r. zaczęłam chodzić z Julką do psychologa i logopedy w Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej w Tarnowskich Górach, gdzie orzeczono o potrzebie wczesnego wspomagania rozwoju. Po kilku miesiącach zostałam skierowana do Ośrodka dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Radzionkowie i tam Julka została przyjęta jako podopieczna w kwietniu 2007 r. Zalecono jej terapię logopedyczną, psychologiczną, pedagogiczną i psycho-ruchową oraz badanie neurologiczne.
Początkowo zajęć miała sporo (przynajmniej tak mi się wydawało, długo byłam zdezorientowana), z czasem jednak okazało się, że nie da się ustalić częstszych wizyt (ze względu na przeładowany harmonogram rehabilitantów), wskutek czego psychologa i pedagoga widywałyśmy raz w miesiącu, a logopedę raz na dwa tygodnie (każde po 30-45 min.). Na szczęście ulubione zajęcia Julki - rehabilitacja psycho-ruchowa - odbywały się co tydzień. Nietrudno sobie wyobrazić, jak niewiele to dawało.
W lutym 2008 r. pojechałam z Julką do Poradni Zdrowia Psychicznego przy NZOZ Feniks w Zabrzu i diagnoza została potwierdzona: autyzm dziecięcy.
